And so what if it’s from Sweden?!

0

Although the tone of the titular tonguetwister is somewhat negative, for many Poles the word „Swedishness” is synonymous with well-being, beauty and prestige. Because who among us has not heard of such names as: Abba, Ikea, or Volvo…? Unforgettable landscapes, excellent design, top quality, and closeness to nature only reinforces this belief.

We talked about “Swedishness”, Swedes and Poles with Lidia Wiszniewska – Honorary Consul of the Kingdom of Sweden in Kraków.

Madame Consul, as statistics show, in 2017 Kraków was visited by almost every thirty-sixth Swede. That’s really large scale. What most attracts them to our city?

As for the reasons for Swedes to come to Kraków, we must point out two aspects:  one is – let’s call it – economic. Currently, about 35 Swedish companies have their headquarters in Kraków. It is here that they carry out their projects, a certain technological thought. In this context, our city has become an important centre for the Scandinavians. On the other hand, many Swedes simply like Poland. They like Kraków and like to come here not only for business purposes, but also for tourism. First of all, they are tourists, but I also meet people who in the ’70s, ’80s went to Sweden to earn money and now they are returning to Poland.

As we have already mentioned, the image of Sweden among Poles is very positive. And how do the Swedes whom you meet, Madame Consul, perceive us – Cracovians, Poles?

Here, too, we need to return to the two areas mentioned earlier. From a business perspective, the Swedes appreciate the fact that there are many well-educated people in Kraków who are willing to work. In addition, they appreciate our loyalty. Although it is slowly changing, Poles generally do not like changes, which often results in many years of working for one company.

The second area is the tourist and cultural aspect. I myself have experienced many times that time passes slower in Kraków than in other cities. Architecture, both historical and modern, as well as a very rich cultural life, attracts people from all over the world, including Sweden.

Is there anything special about Kraków that the Swedes have come to like?

There are many such elements. One of them is undoubtedly our cuisine. But it’s hard to list them all. They make up a certain set of values. The enormous historical and cultural richness of Kraków makes Scandinavians more and more willing to visit us. They are curious about us…

And is there anything you think we can learn from the Swedes?

There’s no denying that Poles and Swedes are slightly different from each other. But for me it’s beautiful that we’re curious about each other. What can we learn from the Swedes? For sure pragmatism. For them, either something is practical or it is not. When the Swedes build housing estates, they do not make paths for the inhabitants first and then the buildings. It’s the other way around. After building the blocks of flats, they observe which way people walk and in these places lay out the pavements for them. And this is the essence of such thinking: what is needed, what is practical, what is good for everyone, not something that is good only on paper. That’s the approach I like so much.

I cóż, że ze Szwecji?!

Choć wydźwięk tytułowego językołamacza jest dość negatywny, dla wielu Polaków słowo „szwedzkość” to synonimem dobrobytu, piękna i prestiżu. Bo kto z nas nie słyszał o takich nazwach jak: Abba, Ikea, czy Volvo…? Niezapomniane krajobrazy, doskonały design, najwyższa jakość i bliskość natury utwierdzają jedynie w tym przekonaniu.

O „szwedzkości”, Szwedach i Polakach rozmawialiśmy z Lidią Wiszniewską – konsul honorową Królestwa Szwecji w Krakowie.

Pani Konsul, jak wskazują statystyki, w 2017 roku Kraków odwiedził prawie co trzydziesty szósty Szwed. To naprawdę duża skala. Co najbardziej przyciąga ich do naszego miasta?

Jeśli chodzi o powody przyjazdu Szwedów do Krakowa, to trzeba wskazać dwa aspekty:  jeden, to – nazwijmy go – ekonomiczno-gospodarczy. Aktualnie ok. 35 szwedzkich firm ma swoje siedziby w Krakowie. To tutaj realizują one swoje projekty, pewną myśl technologiczną. W tym kontekście nasze miasto stało się ważnym ośrodkiem dla Skandynawów. Z drugiej strony wielu Szwedów po prostu lubi Polskę. Podoba im się Kraków i chętnie tu przyjeżdżają już nie tylko w celach biznesowych, a turystycznych. Przede wszystkim są to turyści, ale spotykam również osoby, które w latach ’70, ’80 wyjechały do Szwecji w celach zarobkowych i teraz wracają do Polski.

Jak już wspominaliśmy, wizerunek Szwecji wśród Polaków jest bardzo pozytywny. A jak Szwedzi, których spotyka Pani Konsul, postrzegają nas – krakowian, Polaków?

Również w tej kwestii musimy wrócić do przytoczonych wcześniej dwóch płaszczyzn. Patrząc z perspektywy biznesowej, Szwedzi cenią sobie to, że w Krakowie jest wiele bardzo dobrze wykształconych, chętnych do pracy osób. Ponadto doceniają w nas lojalność. Choć  powoli się to zmienia, to jednak Polacy generalnie nie lubią zmian, co skutkuje często wieloletnią pracą w jednej firmie.

Druga płaszczyzna, to aspekt turystyczny, kulturowy. Sama wielokrotnie doświadczyłam, że w Krakowie czas płynie wolniej niż w innych miastach. Architektura, ta historyczna, ale i ta nowoczesna, jak i niezwykle bogate życie kulturalne przyciągają ludzi z całego świata, także ze Szwecji.

Czy jest w Krakowie coś szczególnego, co polubili Szwedzi?

Jest wiele takich elementów. Jednym z nich bez wątpienia jest nasza kuchnia. Ale trudno wymienić je wszystkie. To one tworzą zespół pewnych wartości. Ogromne bogactwo historyczne, kulturalne Krakowa powoduje, że Skandynawowie coraz chętniej i liczniej nas odwiedzają. Są nas ciekawi…

A czy jest coś, czego Pani zdaniem my możemy nauczyć się od Szwedów?

Nie da się ukryć, że Polacy i Szwedzi troszeczkę różnią się od siebie. Ale dla mnie piękne jest to, że jesteśmy siebie ciekawi. Czego moglibyśmy się nauczyć od Szwedów? Na pewno pragmatyczności. Dla nich albo coś jest praktycznym rozwiązaniem albo takim nie jest. Kiedy Szwedzi budują osiedla, to nie wykonują najpierw ścieżek dla mieszkańców, a potem budynków. Jest odwrotnie. Po wybudowaniu bloków obserwują którędy chodzą ludzie i w tych miejscach wyznaczają dla nich chodniki. I to jest kwintesencja takiego właśnie myślenia: to co jest potrzebne, to co jest praktyczne, to co jest dobre dla wszystkich, a nie coś, co jest dobre tylko na papierze. Takie podejście szalenie mi się podoba.









PLACES WORTH YOUR TIME