“This place reminds me of times when people believed that we would live happily ever after.”

0

“This place reminds me of times when people believed that we would live happily ever after.”

Krakow, the 16th century cultural capital of Hungary

A conversation with Prof. Adrienne Körmendy – Consul General of Hungary in Krakow about historical and cultural ties that Krakow has with Hungary (but not only).

Madame Consul, when were you in Krakow the first time?

There are two ways I should answer that question. As you know, I am a Hungarian, and in our country Krakow is a very popular city. So before I came to Poland for the first time, I got to know Krakow from books and albums. However I really only got to know the city during my stay in this very place…

Did “the real” Krakow differ much from the one in the books?

It was exactly the way I had imagined it… I immediately felt at home here. Lesser Poland’s geographic location (Editor’s note: Lesser Poland is a province in southern Poland, of which Krakow is the capital), its proximity to the Carpathian Basin means that I can smell the air of home here. In this area one also detects the climate of the Mediterranean countries. This is why Krakow is so exceptional – it unites in itself the two aspects: that of Poland, and at the same time, a whiff of Italian culture…

…and Hungary?

Decidedly. I should say that Krakow occupies a distinctive place in our history, especially in culture and science. During the Turkish occupation, it was exactly Krakow that was the cultural capital of Hungary. It was here that Hungarians printed the most books, and many of my compatriots studied at today’s Jagiellonian University. This is why when a Hungarian hears the word “Poland”, the first thought that comes to mind is Krakow.

Do you have a favorite place in Krakow?

Wow… there are so many that it’s hard to choose one. However, one very nostalgic place for me, which is almost mystical, is the Sukiennice. When I came to Krakow thirty years ago I didn’t have much money, but still I tried to have breakfast at the Sukiennice once in a while. Just to sit and drink coffee and gaze at the Mariacki church… That was wonderful!

Do you continue that tradition today?

Of course. To go to a café has always been for me a real spiritual feast. I come from a monarchy and for us the intellectual-social life developed in cafés. It was there that people met eachother, wrote, and exchanged ideas. Unfortunately, these days, I don’t have much time for such pleasantries. However, whenever a free moment comes along, or if I want to invite someone out, we go to the Sukiennice, to the cafe with the view of Mariacki. I very much like this place, not only from the outside, but also from inside. It reminds me of times when people believed that we would live happily ever after.

„To miejsce przypomina mi czasy w których ludzie wierzyli, że będziemy żyli długo i szczęśliwie.”

Kraków XVI-wieczną kulturalną stolicą Węgier

(Nie tylko) o związkach historycznych i kulturalnych Krakowa z Węgrami rozmawialiśmy z prof. Adrienne Körmendy –

Konsul Generalną Węgier w Krakowie.

Pani Konsul, kiedy po raz pierwszy zobaczyła Pani Kraków?

Na to pytanie trzeba odpowiedzieć w dwojaki sposób. Jak wiadomo, jestem Węgierką, a w naszym kraju Kraków bardzo popularnym miastem. Zanim więc przyjechałam po raz pierwszy do Polski, znałam Kraków z książek i albumów. Jednak naprawdę poznałam go dopiero podczas pobytu w tym mieście…

Czy „prawdziwy” Kraków różnił się od tego z książek?

Był on dokładnie taki, jak go sobie wyobrażałam… Od razu poczułam się tu jak w domu. Położenie geograficzne Małopolski (red.: Małopolska – regionu na południu Polski, którego stolicą jest Kraków), jej bliskość do Kotliny Karpackiej, powoduje, że tu czuję powietrze z domu. W tym rejonie czuje się również powiew krain Morza Śródziemnego. Dlatego Kraków jest taki wyjątkowy – łączy w sobie te dwa aspekty: polskość, a jednocześnie pewien powiew kultury Italii…

…i Węgier?

Zdecydowanie. Trzeba powiedzieć, że Kraków zajmuje szczególne miejsce w naszej historii, zwłaszcza kulturze i nauce. Podczas okupacji tureckiej, to właśnie on był kulturalną stolicą Węgier. Tutaj przecież Węgrzy drukowali najwięcej książek, a na dzisiejszym Uniwersytecie Jagiellońskim, studiowało wielu moich rodaków. Dlatego, gdy jakiś Węgier słyszy słowo „Polska”, pierwsza myśl jaka przychodzi mu do głowy to właśnie Kraków.

Czy ma Pani Konsul swoje ulubione miejsca w Krakowie?

Ech… jest ich tak wiele, że trudno wskazać jedno. Jednak, takim miejscem bardzo nostalgicznym, wręcz mistycznym, są dla mnie Sukiennice. Kiedy trzydzieści lat temu przyjechałam do Krakowa, to choć nie miałam zbyt wiele pieniędzy, starałam się raz na jakiś czas przyjść na śniadanie do Sukiennic. Napić się kawy, popatrzeć na kościół Mariacki… To było wspaniałe!

Czy dziś kontynuuje Pani Konsul tę tradycję?

Oczywiście. Wyjście do kawiarni od zawsze było dla mnie prawdziwą ucztą duchową. Ja pochodzę z monarchii i dla nas życie towarzysko-intelektualne odbywało się właśnie w kawiarniach. To tam ludzie się spotykali, czytali, wymieniali doświadczeniami. Dzisiaj, niestety nie mam zbyt wiele czasu na takie przyjemności. Jednak, jak tylko zdarza się jakaś wolna chwila, albo gdy chcę kogoś zaprosić, to idziemy do Sukiennic, do kawiarni z widokiem na kościół Mariacki. Bardzo lubię to miejsce. Nie tylko od zewnątrz, ale również w środku. To miejsce przypomina mi czasy w których ludzie wierzyli, że będziemy żyli długo i szczęśliwie.









PLACES WORTH YOUR TIME