I persevere in my efforts

0

A conversation with Dr. Danuta Glondys, Plenipotentiary of the Board for

International Affairs of the Villa Decius Association

The Villa Decius Association is located in a Renaissance building. It’s admirable, but is it sufficient justification for evoking its Renaissance spirit?

There are universal ideas which result from this spirit, which, despite the passing of almost five hundred years, are still important. One of the great proponents of these ideas was the founder of the villa. Justus Decius came to Krakow from Alsace in the first half of the 16th century. He was well-educated, and, like thousands of Alsatians who eventually settled in Germany, Hungary, Moravia, and, of course, in Krakow, he was fleeing his home country due to religious persecution. Decius was a full-blooded European. He knew the contemporary elites extraordinarily well, including Erasmus of Rotterdam, and the court of the Habsburgs. He quickly became an important diplomat of the Polish king Zygmunt the Old. At one point he became the manager of the salt mines outside of Krakow, which was a highly lucrative business to be in. In Krakow he built a printing house, which, among other things, printed Bibles in Polish. He beat out none other than Copernicus himself in a royal “competition” for an idea for monetary reform in the country. As the king’s ambassador he travelled to many countries, and identified the woman who was to become the king’s wife – Queen Bona of the house of Sforza – in Bari, Italy. When he died, he disappeared – no one knows where he is buried. His villa remains, which, in his day, was wide open both to people and to new ideas. We try to keep things the same today.

How do your programs today reflect Decius’ inspiration?

First and foremost is our Visegrad Summer School aimed at university and doctoral students from the countries of the Visegrad Group and the Eastern Partnership. When I conceived the idea of this school years ago it was important for me that the young people from these countries who aspire to emulate Western European society should see Krakow as a worthwhile example. I wanted for my home city to be an important stop for them on the way to a unified Europe. On the other hand, I thought that if they met here, it would be good for them to get to know this part of Europe better, even though they want to abandon it to become part of the West. This meeting with the culture of Central-Eastern Europe is the most important aspect. We invited young people from, among other places, Russia, Belarus, Ukraine, and Moldova to encounter Polish culture, which is closer to the West than that of their countries is. Topics addressed in the School were political, social, and cultural issues, pertaining in various ways to Central-Eastern Europe. At this year’s school we tried to engage them on the topic of “the European Union of nations”. Another topic was relations between Poland and the USA, but incorporated into a broad international context. This was the seventeenth edition of the school. During the two week program of studies there has always been a minimum of 45 persons taking part, so the number of alumni is now more than 750 people. Another important program is the Visegrad Literary Residence, which we co-created and coordinate behalf of the International Visegrad Fund. It is conducted simultaneously in Budapest, Prague, Bratislava, and Krakow by various literary institutions. In the spring and the fall each of these cities hosts four writers, translators, or journalists, one each from each of the Visegrad Group countries. They live together, share meals, and work together preparing presentations on literature by young authors. They have many mutual discussions. They get to know each other’s literary work and mutually influence each other. Each of them enriches his or her own perspective of looking at the world by understanding the perspectives of their colleagues in the group. We also conduct the Visegrad Academy of Cultural Management, and for 15 years we have awarded the Polish Sérgio Vieira de Mello Prize, named for the UN High Commissioner for Human Rights (2002-2003).

The concepts of a European community from the years when the Association was founded are being challenged more and more. How does this affect the Association’s activities?

The Villa will continue to be a place where the multi-culturality of the continent and European integration will be proclaimed. The first of these is a social reality, and the second is a sensible project for peaceful coexistence on this continent. The current wave of opposition to liberal values is the effect of a loss of trust for the political world and its elites. It’s not only in Poland, not only in Hungary, or Slovakia, or Czech Republic. Many European countries have similar problems that they are trying to manage. But does this mean that I have to give up my vision of the world in which young people can live in a good, peaceful world, free of totalitarian ideologies? No. I don’t want the world to lose the predictability that has developed with such difficulty since the experiences of the Second World War, which was particularly bloody in my part of Europe. This is why I persevere in my efforts.

 

Robię swoje

Rozmowa z dr Danutą Glondys, pełnomocnikiem zarządu Stowarzyszenia Willa Decjusza ds. międzynarodowych

Stowarzyszenie Willa Decjusza mieści się w renesansowym budynku. Zachwycającym, ale czy to dostateczne uzasadnienie do przywoływania jego renesansowego ducha?

Z tego ducha wynikają uniwersalne idee, które mimo upływu niemal pięciuset lat nadal są ważne. Wielkim ich propagatorem był fundator willi. Justus Decjusz przybył do Krakowa w I połowie XVI wieku z Alzacji. Był świetnie wykształcony, a ze swojej ojczyzny uciekał przed prześladowaniami religijnymi podobnie jak tysiące jego rodaków, którzy osiedlali się w Niemczech, na Węgrzech, Morawach i właśnie w Krakowie. Decjusz był pełnej krwi Europejczykiem. Znakomicie znał ówczesne elity, włącznie z Erazmem z Rotterdamu i dworem Habsburgów. Szybko stał się bardzo ważnym dyplomatą polskiego króla Zygmunta Starego. W pewnym momencie został zarządca podkrakowskich kopalni soli, niezwykle bogatych wtedy przedsiębiorstw. Zbudował w Krakowie drukarnię, wydawał m.in. Biblię po polsku. Wygrał królewski „konkurs” na koncepcję reformy monetarnej kraju z Kopernikiem. Jako ambasador króla jeździł do wielu krajów, a we włoskim Bari znalazł mu żonę – królową Bonę z rodu Sforzów. Po śmierci zniknął. Nikt nie wie gdzie jest pochowany. Została jego willa, za jego czasów szeroko otwarta na ludzi, na nowe idee. Staramy się by taką pozostała i dzisiaj.

Na jakie wasze przedsięwzięcia przekładają się dzisiaj Decjuszowe inspiracje?

Przede wszystkim to Letnia Szkoła Wyszehradzka adresowana do studentów i doktorantów z krajów Grupy Wyszehradzkiej i Partnerstwa Wschodniego. Gdy przed laty wymyślałam tę szkołę, zależało mi na tym by młodzi ludzie z tych krajów, którzy tak dążą do zachodniej Europy zobaczyli, że po drodze jest Kraków. Chciałam by moje miasto stało się dla nich ważnym przystankiem do zjednoczonej Europy. Z drugiej strony myślałam, że gdy tu się spotkają, dobrze byłoby żeby poznawali tę część Europy, która chcą porzucić, by stać się częścią Zachodu. To spotkanie z kulturą Europy Środkowo-Wschodnie jest najważniejsze. Zapraszaliśmy młodych ludzi m.in. z Rosji, Białorusi, Ukrainy, Mołdowy by spotykali się z kulturą polską, bliższą zachodniej niż w ich ojczyznach. Tematami zajęć w Szkole stały się zagadnienia polityczne, społeczne, kulturowe dotyczące, choć na różne sposoby Europy Środkowo-Wschodniej. W tegorocznej edycji zajmowaliśmy się m.in. tematem „Unia Europejska państw”. Inny temat to relacje pomiędzy Polską a USA, ale ujęte w szerokim kontekście międzynarodowym. To siedemnasta edycja Szkoły. W dwutygodniowym programie zajęć uczestniczyło zawsze minimum 45 osób, a więc liczba alumnów przekroczyła już 750 osób. Inny ważny program to Wyszehradzkie Rezydencje Literackie, które współtworzyliśmy i organizujemy w imieniu Funduszu Wyszehradzkiego. Realizowany jest symultanicznie w Budapeszcie, Pradze, Bratysławie i Krakowie przez instytucje zajmujące się literaturą. Wiosną i jesienią, każde z tych miast gości czterech pisarzy, tłumaczy lub dziennikarzy, po jednym z każdego kraju Grupy Wyszehradzkiej. Mieszkają razem, mają wspólną kuchnię, przygotowują razem prezentacje młodych literatur, dużo rozmawiają. Poznają swoją twórczość, wzajemnie na siebie wpływają. Każdy z nich wzbogaca swoją perspektywę spojrzenia na świat o perspektywę kolegi z Grupy. Prowadzimy też Wyszehradzką Akademię Zarządzania Kulturą i od 15 lat

przyznajemy Polską Nagrodę im. Sérgio Vieira de Mello – Wysokiego Komisarza NZ

  1. Praw Człowieka (2002-2003).

Pomysły na wspólną Europę z lat, kiedy Stowarzyszenie powstawało są coraz mocniej kontestowane. Jak to wpływa na działalność Stowarzyszenia?

Willa pozostaje miejscem, gdzie głośno mówi się o wielokulturowości kontynentu i integracji europejskiej. Bo pierwsza jest faktem społecznym, a druga sensownym projektem na pokojowe współistnienie na tym kontynencie. Obecna fala kontestacji wartości liberalnych jest efektem utraty zaufania do świata politycznego i jego elit. Nie tylko w Polsce, nie tylko na Węgrzech, na Słowacji czy w Czechach. Wiele krajów europejskich ma podobne problemy, z którymi próbuje dobie radzić. Ale czy to oznacza, że mam rezygnować z mojej wizji świata, w której młodzi ludzie mogą żyć w dobrym, spokojnym świecie, wolnym od totalitarnych ideologii? Nie. Nie chcę by świat utracił przewidywalność, której dopracował się z takim trudem po doświadczeniach II wojny światowej, specjalnie krwawych w mojej części Europy. Dlatego robię swoje.

 









PLACES WORTH YOUR TIME